Menu

Trzeźwiejący Tata

O swoich dzieciach, eksach, alkoholizmie i trzeźwieniu.

I Mam na imię Mick i jestem alkoholikiem.

mickjz


green

 

Jestem ojcem trójki, jak powszechnie wiadomo, najfajniejszych dzieci we wszechświecie. Małej Mi, Cześka i Pac Mana. Skąd to wiem? Bo jeszcze, ciągle, mogę się o tym osobiście przekonywać co jakiś czas. Mimo usilnych starań matek moich dzieci by odseparować mnie od nich, ciągle walczę o to by tę więź między dziećmi i mną, którą pielęgnuję jak tylko potrafię, podtrzymywać.

 

Dzisiaj mi się nie udało. Mama Małej Mi i Cześka, pani Paranoja Żółć, mimo ugody zawartej przed sądem, postanowiła wrócić do wyznawania dyrdymałów na mój temat odrzuconych przez Wysoki Sąd na sali rozpraw i tę sobotę zamiast spędzać z dziećmi, poświęcam na przelewanie swoich emocji przez klawisze komputera. Zawsze to lepiej niż pójść się napić.

 

Już od prawie roku, z dobrym skutkiem, radzę sobie ze swoimi pokusami sięgnięcia po wódę. Raz filmem, raz książką, raz rodziną i przyjaciółmi odpędzam demony przeszłości zamknięte pod kapslem. Nabroiłem przez nie dosyć, teraz konsekwentnie sprzątam.

 

Ostatnie 15 lat swojego życia spędziłem na Wyspie Prosperity. Tam urodziła się starsza dwójka moich dzieci. Ja pracowałem, Paranoja zaś zajmowała się dziećmi. Znudzona i poirytowana tym, przyznam, cokolwiek samotnym i niełatwym zajęciem, postanowiła wprowadzić w swój życiorys odrobinę zmian i rozrywki zabierając Małą Mi i Cześka do kraju przodków. Mówiąc dosłownie, pod spódnicę jednego z nich.

 

Perypetie związane z wprowadzeniem tego urozmaicenia, których opisu na razie oszczędzę, krok po kroku doprowadziły do rozwodu. Doprowadziły do mojej depresji, z której ciągle się leczę. Doprowadziły do mojego alkoholizmu, z którego nieustannie trzeźwieję.

Pozwoliłem sobie zasłonić się słabościami, położyć na nie lachę i jak ostatni idiota pomaszerowałem po najmniejszej linii oporu wprost przez szyjkę butelki z brunatną cieczą. Tkwiłem w niej coraz głębiej przez siedem lat. Siedem, niemal kompletnie straconych lat, których ciężar i smród czuję do dzisiaj. I jeszcze długo będę czuł.

 

Złudnym światłem w tunelu na kilka dłuższych chwil stała się mama Paszociąga, mojego najmłodszego syna. Między innymi dla niej i naszego dziecka zapragnąłem przenieść się na powrót do Kraju Ciemności i Zabobonu. Rozpocząłem porządkowanie bałaganu jaki narobiłem w pijackiej malignie. Powoli, jak się okazuje zbyt wolno, i niestety niezbyt trzeźwo, zamykałem kolejne sprawy na Wyspie prosperity, by wrócić do swojego rodzinnego miasteczka. By zamieszkać z panią Złośnicą Zazdrosną i naszym synem.

Coś, co miało być w mojej mrzonce nowym początkiem, okazało się przygotowaną na zimno gehenną.

 

© Trzeźwiejący Tata
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci