Menu

Trzeźwiejący Tata

O swoich dzieciach, eksach, alkoholizmie i trzeźwieniu.

III Kłamca

mickjz
 Zrzut_ekranu_20190113_o_20.39.373

Mam na imię Mick i jestem alkoholikiem.

 

 Rzeczypospolita to cudowny kraj. Może trochę za często pada, ale mieszkając tu, potem na Wyspie Prosperity przez spory kawałek czasu, i na powrót w Polsce (Nie)Ludowej, w zasadzie nie zauważa się różnicy. No może śnieg leży nieco częściej i nieco dłużej, ale w gruncie rzeczy jest bardzo podobnie, a i tak wszystko zależy od chorego poczucia humoru Wielkiego Szulera. W każdym razie wakacje tutaj to zawsze strzał w dziesiątkę.

 

 Mimo dobrej, przyzwoicie wynagradzanej pracy, nie udało mi się uniknąć zapaści finansowej spowodowanej moim wdupiemaniem, pijaństwem, bajońskimi sumami wpłacanymi exom na alimenty dla dzieci oraz przekupstwem prezentowym, którym chciałem im wynagrodzić swój zapity, stracony przez lata, ojcowski czas. Postanowiłem porzucić swój adres, w który wrosłem przez ponad dekadę, i klepać biedę żyjąc bliżej malców i rodziny. Równolegle, postanowiłem dać się zamknąć na dwa miesiące w ośrodku terapeutycznym, gdzie ugruntuję i usystematyzuję swoją wiedzę trzeźwiejącego alkoholika. Wakacje. Tak przynajmniej mówili mi znajomi z mitingów AA na jakie od kilku miesięcy regularnie uczęszczałem.

 

 Spakowałem swoje życie w kilkanaście kartonów i zamówiłem kuriera. Biletów nie musiałem kupować, bo powrót zorganizowałem tak, by jego początek przypadł na mój tydzień wakacji z dziećmi przyznany przez Wysoki Sąd. Poprosiłem przyjaciół by wydali kurierowi paczki gdy ja już będę na swoich starych śmieciach, by te dotarły już po wakacjach z dziećmi. Nie chciałem by się dowiedziały, że po tygodniu z nimi już nie wracam za granicę, tylko jadę do ośrodka. Nie udało się. Z sobie tylko wiadomych przyczyn kurier przyjechał dzień wcześniej, dokładnie na trzy godziny przed ich planowanym odwozem do ich matki, Paranoi Żółć. Córka w mig zorientowała się co się święci i ze łzami w oczach zapytała mnie czy te wnoszone do domu kartony znaczą, że już nie wracam na Wyspę. Ledwo kiwnąłem głową na potwierdzenie, a już wisiała mi na szyi uśmiechając się wzruszona.

  - Czesiek, tata zostaje, już nie wyjeżdża! - młody szybko dołączył do nas i utkwiliśmy w tym uścisku śmiejąc się przez łzy.

 

 

 Wtedy właśnie okłamałem swoje dzieci po raz drugi w życiu. Moje poczucie wstydu, właściwie zażenowania, nie pozwoliło mi powiedzieć prawdy. Fałszywe ego długimi miesiącami pompowane wódką kazało ogłosić wszem i wobec, że jeszcze przez kilka tygodni będę załatwiał resztę spraw na Wyspie i dopiero wtedy zjadę na dobre. Uwierzyli. Wszyscy. Sąsiedzi, znajomi, dalsza rodzina. Dzieci.

 

 Ja, Mick alkoholik, jak wielu mi podobnych alkoholików, jestem kłamcą. Wyśmienitym kłamcą.

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • Gość *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl

    Czekamy na opis terapii.

© Trzeźwiejący Tata
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci